Gram dla Gliwic, gram dla was

 

Opel Post: – Czuje się już pan gliwiczaninem?

Jakub Szmatuła: – Gliwice to teraz moje miejsce na Ziemi. Tu przeżyłem i przeżywam chyba największe sukcesy w swojej karierze i tu mieszkam, więc gliwiczaninem jestem. Choć nie z urodzenia, bo przyszedłem na świat w wielkopolskich Rakoniewicach, a kawał życia spędziłam w Poznaniu. W 2008 roku trafiłem z Warty Poznań do Piasta, bo wypatrzył mnie i ściągnął Janusz Bodzioch, menadżer klubu. Od tamtej pory nie wyobrażam sobie innego miasta do życia i pracy.

– Nie bał się pan złego przyjęcia Wielkopolanina na Śląsku? Kiedyś Maciej Szczęsny po przeprowadzce z Legii do Widzewa przeszedł piekło, które zgotowali mu kibice obu drużyn.

– Między tymi regionami antagonizmów podobnych do łódzko-warszawskich chyba nie ma! (śmiech). Poza tym wiedziałem, że w drużynie dam z siebie wszystko, a kibice na pewno to docenią. Trochę trwało nim wspięliśmy się prawie na sam szczyt Ekstraklasy, ale warto było. To ogromne szczęście dla nas, ale i dla tych, którzy i w lepszych, i gorszych chwilach trzymali dla nas kciuki.

– Wśród nich są także pracownicy gliwickiego Opla…

– Wiem, bo część z nich poznaję. Podchodzą, zagadują, opowiadają o sobie.  Są naprawdę wsparciem i tym legendarnym, dwunastym zawodnikiem w czasie meczu, jak mówi się o widowni. Proszę przesłać im wszystkim za waszym pośrednictwem moje serdeczne pozdrowienia! A skoro jesteśmy przy Oplu, to dodam jeszcze, że kiedy zacząłem krążyć między rodzinnymi stronami a Gliwicami, za każdym razem przy wjeździe do miasta widziałem waszą fabrykę. Już na zawsze zostanie ona w mojej pamięci jako symboliczna brama do miasta. Znak, że dotarłem na miejsce.

– A jak czuje się tu pana rodzina?

– Doskonale. Moja żona, Agnieszka pochodzi z Jarocina, ale córeczka, Amelia urodziła się już w Rudzie Sląskiej, więc jest praktycznie swojaczką. Dla niej Gliwice to kraina dzieciństwa. Zna tutejsze parki, place zabaw. A my z Agnieszką jesteśmy zachwyceni tempem przemian miasta. Gliwice rozwijają się w imponującym tempie. Od dróg po całą resztę. To miasto żyje, kwitnie. Zasługuje na podziw, bo jest w tym ogrom pracy mieszkańców. Czytałem też gdzieś, że właśnie Opel zachęcił innych inwestorów do zainwestowania w Gliwicach.

– Jeździ pan Oplem?

  • Nie, ale cenię tę markę i niejeden raz siedziałem za kierownicą niektórych modeli dzięki życzliwości kilku osób, które użyczały mi je na jakiś czas. Pamiętam, że nawet dłuższy czas dzięki uprzejmości wspomnianego Janusza Bodziocha poruszałem się Astrą IV wyprodukowaną tutaj.
  • Jak się jeździło?
  • W porządku. To bardzo solidne auto.
  • Wróćmy do pana więzi z Gliwicami. Ma pan swoje ulubione zakątki?
  • Nie sposób ich wszystkich wymienić. pewne z kolei zniknęły z mapy miasta, jak restauracja „Sorrento”, w której często gościłem razem z kolegami z drużyny. Dziś lubię okolice Rynku, palmiarnię. Ale przyznam się też, że w Gliwicach urzeka mnie coś, co wielu może zaskoczy: bliskość gór. Zdarza mi się spontanicznie wskoczyć do auta i pojechać z rodziną choć na chwilę do Szczyrku. Nacieszyć oczy widokami i wrócić.
  • Góry to szczyty, a w Ekstraklasie w tym roku Piast raczej na szczycie tabeli nie jest…
  • Cóż, taki jest urok sportu. Ale zostawiamy na boisku serce, nie poddajemy się. Będziemy walczyć do końca sezonu o jak najlepszy, końcowy wynik. Proszę tylko kibiców: bądźcie z nami!
  • W marcu obchodził pan 36. urodziny. Dla piłkarza to wiek raczej podeszły. Jak widzi pan swoją przyszłość?
  • Mogę powiedzieć tylko, że Arek Malarz był niewiele młodszy, gdy debiutował w Lidze Mistrzów. A z wielkich gwiazd Gianluigi Buffon zbliża się do czterdziestki i wciąż jest podporą Juventusu. Chcę grać, dopóki będę naprawdę pomocny i skuteczny na boisku. A później? Chciałbym związać swoją przyszłość z Gliwicami. Nie wiem, jakie los ma wobec mnie plany. Może trenerskie, może inne? Czas pokaże. Nie byłbym jednak w stanie zostawić wielu znajomych, przyjaciół, których tu mam.
  • Porzucić śląską roladę dla poznańskiego gzika czy czerniny…
  • Tu akurat pan trafił! Roladę z modrą kapustą i kluskami uwielbiam. Czasem odkrywam niepozorną restaurację, w której podają ją genialnie! Ale choć może wielkopolska i śląska kuchnia nieco się różnią, to mogę powiedzieć, że jest coś, co bardzo łączy te dwa regiony: szacunek do pracy. I tu, i tam ludzie słyną z solidnego podejścia do swoich obowiązków. Może dlatego tak dobrze mi się tu gra i trenuje? Bo nie lubię lipy, tylko uczciwe zaangażowanie.
  • Poza tym jakby droga z Gliwic w okolice Poznania stała się krótsza.

To prawda, dziś jeździ się między tymi miastami dużo lepiej, niż wtedy, gdy się przeprowadziłem. Ale z tego powodu szybko stąd uciekać nie zamierzam! (śmiech). Mam jeszcze swoje do zrobienia. Piast chyba jeszcze mnie potrzebuje!


Sympatię kibiców zaskarbił sobie ogromnym zaangażowaniem na boisku

Sympatię kibiców zaskarbił sobie ogromnym zaangażowaniem na boisku


 

Opel wspiera Piasta!

GMMP jest Oficjalnym Partnerem GKS Piast Gliwice. Realizowana od 1 marca tego roku umowa obowiązywać będzie do końca roku 2018. Dzięki niej mamy okazję reklamować nasze produkty na stadionie oraz ponadstutysięcznej widowni samych tylko transmisji meczowych nadawanych przez Canal+. Ogromny baner reklamowy i ekrany LED pozwalają na skuteczne dotarcie do potencjalnych klientów.

Ponadto umowa sponsorska przewiduje inne formy współpracy, np.: przekazanie klubowi nowej Astry HB (wyprodukowanej w GMMP) do celów reklamowo-marketingowych.

Opel wspiera Piasta, bo z założenia wspomaga lokalną społeczność w mieście, w którym prowadzi działalność. Z tego samego powodu współpracujemy z Politechnika Śląską, Górnośląską Wyższą Szkołą Przedsiębiorczości, Górnośląskim Centrum Edukacyjnym oraz Wydziałem Edukacji UM.