Burek i taniec robotów

 


 

Z prezentacji dowiedziałam się, że w fabryce należy chodzić ścieżkami, które są zaznaczone żółto-zielonymi paskami. Dla naszego bezpieczeństwa nie wolno nam niczego dotykać. Mamy też uważać na środki transportu, bo na chodniku to człowiek ma pierwszeństwo, a w fabryce wózki transportujące różne rzeczy – wylicza Kamila Wołach zaraz po zakończeniu prezentacji o zasadach bezpieczeństwa obowiązujących w Oplu.

Spodziewam się mnóstwa atrakcji i chcę zobaczyć jak się produkuje samochody.Mój tata składa je na co dzień. Zawsze o tym opowiada w domu i chciałam z ciekawości zobaczyć to na żywo. Już kilka razy byłam z nim w fabryce, ale były to rodzinne imprezy. Jak powstają samochody na linii zobaczę po raz pierwszy – opowiada Dziennikarzom Opelpost.pl Kamila Wołach tuż przed wejściem na halę montażu głównego.

 

Dzieci pracowników były skupione i pochłaniały każdą informacje na temat montażu samochodu.

Myślę, że dziś zobaczę roboty, które robią samochody. Zobaczę też jak tam pracują inni, na przykład ludzie – opowiada z dziecięcym przejęciem 8-letni Wojtek Kaszuba na zdjęciu po lewej, który na wycieczkę przyjechał wraz ze starszym bratem Bartkiem. – Chciałbym kiedyś produkować samochody i myślę, że to takie zajęcie, które jest trochę łatwe i trochę trudne. Myślę, że najtrudniejsze są te początkowe rzeczy. Potem jest łatwiej. Chciałbym być inżynierem – dodaje.

 


 

Mój tata pracuje akurat tam, gdzie idziemy. Może zobaczę coś fajnego. Głównie samochody będą fajne. Jak byłem mały to tylko samochody lubiłem. Teraz jestem trochę większy i oprócz samochodów polubiłem czołgi. Tak naprawdę dziś chcę zobaczyć wszystko, od początku do końca – mówi starszy brat Wojtka, Bartek Kaszuba.

 

Braciom (od lewej Wojtek i Bartek) towarzyszy tata, Piotr Kaszuba (na zdjęciu za chłopcami, w okularach), pracujący w gliwickiej fabryce od 19 lat. – Dla moich chłopców wszystko jest fajne co ma kółka i co się rusza. Uwielbiają roboty i automaty. Starszy syn już chodzi na zajęcia z robotyki oparte na klockach lego. Bardzo się z tego cieszę. Dziś widzą, gdzie na co dzień pracuję. W fabryce już byli, ale nigdy nie widzieli normalnego trybu produkcji – opowiada Piotr Kaszuba.

 

Wycieczka po zakładzie Opla, a dokładniej wzdłuż linii montażu, zaczęła się od miejsca, w którym testuje się szczelność samochodu, czyli na samym końcu linii. – Zobaczcie ten samochód bierze właśnie prysznic. To specjalne stanowisko, kabina, w której samochód jest polewany wodą. To tak jakbyśmy nim jechali podczas deszczu – opowiada Andrzej Wawrzecki, lider grupyw dziale montażu głównego, który oprowadzał najmłodszych uczestników wakacyjnego programu „Letnia przygoda w Oplu”.

 


 

Teraz otwieramy wszystkie drzwi oraz bagażnik, by sprawdzić czy uszczelki nie przepuszczają wody do środka. Po tym prysznicu gotowy samochód jedzie na parking, gdzie zostanie załadowany na jeden z tirów i pojedzie do salonu sprzedaży – mówi Andrzej Wawrzecki.

Kolejnym stanowiskiem testowym jest kabina, która ma w podłodze podnośnik z rolkami. To powoduje, że chociaż samochód stoi w miejscu to tak naprawdę bardzo szybko jedzie. Jego prędkość w tej chwili to 130 km na godzinę.- Zobaczcie jak nasz pracownik na monitorze obserwuje co dzieje się w samochodzie. Nie jeździmy po ulicach, by sprawdzić czy samochód działa. Dzięki tej fantastycznej podłodze sprawdzamy to na miejscu. Każdym samochodem przejeżdżamy stojąc w miejscu od 5 do 7 kilometrów – opowiada Andrzej Wawrzecki.

 

Grupa dzieci pracowników gliwickiego Opla wzdłuż linii montażu. – Mam trójkę własnych maluchów i dzięki temu wiem jak z nimi rozmawiać. Są bardzo zainteresowani wszystkim co się tutaj dzieje. Trzeba opowiadać ich językiem, dlatego na przykład, zadaję im pytania czy wiedzą co takiego musi się zadziać, by w samochodzie świeciły światła. Oni bardzo zabawnie opowiadają o żarówkach i prądzie, a ja wtedy pokazuję jak nasi pracownicy kładą okablowanie. Tłumaczę, że kable są jak żyły i układ krwionośny u człowieka. Szukam odniesień do tematów, które już znają. To bardzo wdzięczni słuchacze – opowiada Andrzej Wawrzecki, pracujący w Oplu od samego początku.

Tak wygląda samochód zanim zamontujemy do niego wszystkie potrzebne elementy. Zaraz zobaczycie jak wkładamy do niego serce czyli silnik. Potem różne przewody, których w samochodzie jest mnóstwo. Gdyby je rozciągnąć na podłodze, to miałyby długość 5 kilometrów. W naszej fabryce samochody dostają też swoje unikalne numery, czyli coś w rodzaju dowodu osobistego jaki mają dorośli. Wy również macie legitymacje szkolne z numerami – opowiada Andrzej Wawrzecki.

 

 

Taniec robotów – tak dzieci nazwały to, co się działo w kabinie klejenia przedniej szyby samochodu, gdy pracownicy fabryki na chwilę pozwoli dzieciom sterować ramionami robotów.

Najmłodsi doskonale radzili sobie ze sterowaniem robotami wykorzystując wszystkie ich osie.

 

Zwróćcie uwagę na Burka! Tak nazywa się ten samojezdny wózek, który dostarcza na linie części – tłumaczynajmłodszym przewodnik. – Wózki są zaprogramowane w taki sposób, że gdy ktoś z was stanie mu na drodze, zatrzyma się w bezpiecznej odległości i będzie czekał aż przeszkoda zostanie usunięta – kończy lider grupy.

Nie wiedziałem, że jest coś takiego jak pani, która wjeżdża na fotelu do auta i montuje daszki zatrzymujące słońce. Roboty też były ciekawe. Zobaczyłem jak się produkuje samochody. W tym miejscu każdy ma swoją funkcję. Ciekawe to. Chciałbym mieć taki zawód – mówi 11-letni Bartek Markowicz podczas przerwy w zwiedzaniu.

 

Aleksandra Rzepka z działu komunikacji podczas wizyty dzieci zadawała zagadki oraz rozdawała odznaki.

––
Pytania dla dzieci w formie rymowanek napisała Ewa Ptaszny z działu personalnego.
Oto one:

W aucie takim, kiedy chcemy, raz jest dach, to znów go nie ma, kto nam powie, kto to wie, jak to auto zowie się?

Raz jest z lewej, a raz z prawej to zależy jaki kraj.
Wiesz na pewno o co chodzi, jeśli tak odpowiedź daj.

Papamobile każdy to wie, auto Papieża nazywa się.
Lecz gdy ma wolne i nie pracuje, to jakim autem On podróżuje?


 

Produkcja samochodu według Eli Papaj (8 lat):Samochody produkuje się ze stali…,a wcześniej myślałam, że z plastikowych butelek i innych materiałów wtórnych.

 

Roboty ruszały się bardzo fajnie. Tańczyły jak księżniczki – opowiada Ela Papaj podczas przerwy z poczęstunkiem. Mama Eli, Iwona Papaj, pracuje w dziale finansów gliwickiego Opla.
– Myślałam, że moja mama ma bardzo nudną pracę. Mimo tego zawsze chciałam zobaczyć co robi. Teraz jestem zadowolona, że w końcu wiem co się tutaj dzieje i myślę, że super jest mieć taką fajną mamę, która robi takie świetne rzeczy i pracuje w takim miejscu – opowiada Ela.

Filip Grzelkowski bardzo chciał zobaczyć jak jego tata Marcin projektuje samochody. Chciał zobaczyć jak zjeżdżają z linii. Udało mu się to właśnie w te wakacje.

Produkcja samochodu według Filipa Grzelkowskiego (9 lat):

Bierze się karoserię i lakier. Drzwi się zdejmuje i one jadą w inną stronę. Potem wracają, gdy mają już włożone szyby. Nie jest to łatwe, bo jest strasznie dużo szczegółów do załatwienia.

 Produkcja samochodu według Wojtka Kaszuby (8 lat):Składanie samochodu zaczyna się od karoserii. Potem do niej wkłada się różne rzeczy.

 

Najmłodsi mieli również okazję spotkać się z policjantem, który rozmawiał z nimi o tym, jak należy zachowywać się na drodze będąc pieszym i rowerzystą. Na zdjęciu Wojtek Kaszuba.

 


 

Niesamowite jest, że Ci młodzi ludzie tak bardzo dużo wiedzieli o pracy swoich rodziców. Co więcej to pokolenie jest obyte z technologią i dzieciaki nie miały najmniejszego problemu, by sterować naszymi robotami. Wiele rzeczy ich jednak zaskoczyło i żywo interesowali się każdym szczegółem. Przyglądali się dokładnie co robią poszczególni pracownicy. Mieli swoich faworytów. Dla nich to przeżycie, o którym jeszcze długo będą opowiadać. Myślę, że w kolejnych latach ta inicjatywa powinna być kontynuowana – mówi Andrzej Wawrzecki.