Chwila, która długo trwa

Koleżanka namówiła ją, żeby zatrudniła się w Oplu. Wcześniej pracowała na stacji benzynowej i w sklepie odzieżowym. Z wykształcenia jest technikiem odzieżowym. – W ogóle nie wyobrażałam sobie pracy tutaj.

 Myślałam, że to będzie tylko na chwilę. A jednak bez problemu przeszłam kolejne etapy rekrutacji i od 2005 roku pracuję w gliwickim zakładzie – opowiada Iwona Jarczyk.


Iwona podkreśla, że praca w gliwickim Oplu daje jej satysfakcję.


Polubić motoryzację

Wcześniej w ogóle nie interesowała się motoryzacją. – Auto po prostu musiało dobrze wyglądać. Miało być ładne dla oka. A reszta była mniej ważna – mówi z uśmiechem Iwona.

Kiedy przyszła w Gliwicach produkowana była Agila i Astra II. Właśnie uruchamiano trzecią zmianę i wprowadzano Zafirę. To od tego modelu zaczęła swoją przygodę. – Ten samochód utkwił mi w pamięci, bo na nim musiałam się wszystkiego nauczyć. Każda rzecz była dla mnie nowością. Wchodziłam w męski świat. Słyszałam, gdzie tu kobieta, przecież ona sobie nie da rady. Po tygodniu spakuje torebkę i pójdzie. A jednak nie – mówi Iwona. I dodaje: – Jestem 13 lat w Oplu. Lubię to, co robię. Ta praca daje mi satysfakcję. Kontakt z ludźmi. Możliwość wykazania się. Pomagamy sobie. Zawiązują się przyjaźnie.

 

Wykorzystanie szansy

Rozpoczęła pracę na Wydziale Montażu Głównego na linii drzwi i tam jest do dzisiaj. – Zaczęłam od stanowiska podstawowego. Montowałam listwy parapetowe, lusterka, głośniki, uszczelki obwodowe. Linia drzwi przesuwa się na zawieszkach. Stacja za stacją. Na środkowym etapie produkcji było moje stanowisko. Miałam swój czas, czas taktu.

Tam mogłam się wykazać. Pokazać, jak zależy mi na pracy – tłumaczy Iwona. Jej zaangażowanie zostało zauważone. Złożyła wniosek o awans i 2010 roku została liderem 6-osobowego zespołu. – To jest początek linii drzwi, montaż wiązek, ograniczników, zamków, klamek. Firma zagwarantowała mi kurs języka angielskiego i inne wewnętrzne szkolenia, które pozwalają dobrze nam funkcjonować – od asertywności, przez pracę z dokumentami – tłumaczy Iwona Jarczyk.

 

Wyjątkowe chwile

W ciągu tych lat było wiele chwil, które na zawsze pozostaną w pamięci. Dwie są szczególne. – To ja, jako pierwsza, zjeżdżałam z linii produkcyjnej Astrą IV. Reprezentowałam też zakład w Rüsselsheim podczas obchodów stulecia Opla. Polecieliśmy tam razem z mężem i jeszcze jednym pracownikiem i jego partnerką. Zaproszono przedstawicieli wszystkich fabryk koncernu. Byłam niezwykle wzruszona, że to ja mogłam reprezentować zakład w Gliwicach – mówi Iwona. Poza tym liczy się dla niej dobry klimat, który tworzą pracujący w fabryce ludzie. – Fajnie się pracuje w tym moim zespole. Dzięki osobom, które w nim są, nie stresuję się w pracy. I na myśl mi nie przychodzi, żeby ją zmienić – dodaje Iwona Jarczyk.

 


Czym zajmuje się Iwona na linii drzwi?

– Do moich obowiązków należy nadzorowanie, szkolenie operatorów. Jestem przełożonym pierwszego stopnia, więc pomagam rozwiązać te pierwsze problemy i komunikuję się z moim przełożonym. Moim zadaniem jest też utrzymywanie linii w ruchu. Reaguję na problemy na linii, na wezwania operatorów, jeśli coś się dzieje.