Fabryka łączy pokolenia

– W marcu miałem swój jubileusz. Wtedy minęło równe 20 lat od momentu, kiedy zacząłem tutaj pracować – wspomina Adam Cieluch. Zaczynał na linii montażu. Od kilku lat pracuje w dziale Jakości. Jego siedemnastoletni syn Marek właśnie odbywa praktyki w gliwickiej fabryce.

 

Pasja do motoryzacji

Samochody były pasją Adama od zawsze. Nim trafił do Opla, był mechanikiem samochodowym. – Pracowałem przy samochodach jako mechanik i kierowca. Potem przyszedł w

naszym kraju czas przemian. Firmy upadały, nie dawały stabilności. I pojawił się Opel. Postanowiłem spróbować i udało mi się tutaj zatrudnić – wspomina Adam. Pasją do motoryzacji zaraził swoich synów. – Tata opowiadał mi o swojej pracy, a przede wszystkim o zawodzie. Tłumaczył mi, kim jest mechatronik. Zachęcił do nauki w klasie, której patronuje zakład w Gliwicach – mówi Marek. Drugi, młodszy syn kończy właśnie gimnazjum, ale motoryzacja to też jego konik. – Myśli o kierunku mechanicznym. I mogę się pochwalić, że, podobnie jak Marka, od młodych lat ciągnęło go za kółko. I też już umie kierować autem – opowiada z dumą Adam.


Wspólnych tematów nie brakuje. Wiele czasu spędzają na rozmowie przede wszystkim o motoryzacji, ale także o sporcie i muzyce heavy metalowej.


Życie w rytmie Opla

–Większość osób, które odwiedzają fabrykę, na przykład moja żona, która była tu przy okazji Dnia Otwartego, jest zaskoczona tym, jak to wszystko jest zgrane. Jeden wkłada to, drugi tamto, ktoś montuje i nagle gotowe auto zjeżdża na kołach – mówi Adam. Sam, wspominając swoje początki w fabryce, zwraca przede wszystkim uwagę na budowanie relacji. – Poznałem dużo ludzi. Byłem tu jednym z pierwszych

 

pracowników. Zatrudniani byli ludzie z różnych regionów Polski, którzy tu w Gliwicach się osiedlali. Jestem spokojnym człowiekiem. Nigdy nie miałem jakichś większych konfliktów w pracy ani z przełożonymi, ani z innymi pracownikami – mówi Adam. Jego syn podkreśla otwartość, z jaką się tutaj spotkał. – Jest bardzo dobra atmosfera. Można o wszystkim porozmawiać. Chciałbym tutaj w przyszłości pracować. Praktyki są tak zorganizowane, że można się nauczyć bardzo wielu fachowych rzeczy – opowiada Marek.


 

Cała produkcja jest fascynująca. To, co się dzieje od początku,
że najpierw trzeba wytłoczyć karoserię,później jest spawalnia,
ale najbardziej zaskakująca jest szybkość i precyzja pracy na montażu.

Marek Cieluch


Wiele wspomnień

– Najlepiej, ze wszystkich produkowanych u nas modeli, wspominam Agilę. Brałem udział w jej wdrażaniu do produkcji – wspomina Adam Cieluch. Zachwyca go Astra OPC. – Gdy się spotka ten model na ulicy, to naprawdę robi wrażenie. Prezentuje się jak rasowy samochód sportowy – mówi Adam. Jednak, jak podkreśla, niezależnie od modelu zawsze ma w głowie to, co udało się tutaj wypracować – czyli jakość. – Od zawsze kładliśmy ogromny nacisk na jakość. Szczeliny, pasowania, wszystko musiało grać. Wygląd to raz, dwa

funkcjonalność – dodaje Adam. Według niego bardzo dobrą inicjatywą są coroczne spotkania Family Day. To dzięki nim pracownicy mogą zabrać rodzinę do zakładu. – Nie pamiętam dokładnie, ale Marek miał chyba 3 lub 4 lata, jak był pierwszy raz na naszym firmowym pikniku. Podobnie drugi syn – wspomina Adam. Gdy pytamy Marka, co najbardziej zaskoczyło go w Gliwicach, odpowiada, że wszystko. – Cała produkcja jest fascynująca. To, co się dzieje od początku, że najpierw trzeba wytłoczyć karoserię, później jest spawalnia, ale najbardziej zaskakująca jest szybkość i precyzja pracy na montażu – dodaje młody Cieluch.


 

Poznałem dużo ludzi. Byłem tu jednym z pierwszych pracowników.
Zatrudniani byli ludzie z różnych regionów Polski,którzy tu w Gliwicach się osiedlali.
Nigdy nie miałem jakichś większych konfliktów w pracy ani z przełożonymi,
ani z innymi pracownikami
.

Adam Cieluch


Historia Astrą pisana

– Muszę się pochwalić, że miałem wszystkie Astry. Dwa modele „jedynki”, a potem kolejno Astra II i III. Żona jeździ czwórką. A ja teraz piątką – mówi Adam. I jak podkreśla, to nie jest reklama ale… – Troszkę tymi Oplami jeździmy. I chwalimy się tym. To samochody, które się nie psują.

 

Czas prywatny chętnie spędzają rodzinnie na wycieczkach rowerowych. – Mamy objechaną całą okolicę – mówią zgodnie ojciec i syn. Oprócz tego lubią wspólne dalsze wyjazdy. Panów, oprócz motoryzacji, łączy coś jeszcze. To zamiłowanie do muzyki heavy metalowej, ale także czas spędzany przy oglądaniu piłki nożnej, szczególnie lig zagranicznych. I marzenie… Taty – by syn tutaj pracował. A syna? By, jak skończy szkołę, pracować w Gliwicach z tatą.