Stawianie na innowacje

Do Opla trafił jako 23-latek, w sierpniu 1998 roku, na dwa miesiące przed oficjalnym rozpoczęciem produkcji. Namówili go znajomi, którzy wcześniej złożyli CV do gliwickiej fabryki i bardzo chwalili to miejsce. Zaczynał jako pracownik produkcyjny na wydziale Karoserii, spędził kilka lat na zgrzewarkach, potem przyszedł czas na wydział Montażu Głównego.

 Miejsce tworzy atmosfera

– Pamiętam, jak rozpoczynałem pracę. Podszedł do mnie dyrektor zakładu i przedstawił się po imieniu. Jesteśmy tutaj nauczeni, że nie ma „panowania”. Wszyscy są na „ty”. Wtedy to była zupełna nowość – opowiada Sławomir Lachendro. Wśród pracowników czuje się jak w rodzinie. I to właśnie atmosfera oraz jakość, jaką reprezentuje gliwicki Opel, sprawiają, że z przyjemnością przychodzi do pracy. – To nie jest tak, że pracownicy wkręcają tutaj śrubki w milczeniu. Rozmawiamy ze sobą, jest dużo śmiechu. Każdego roku spotykamy się na Dniu Otwartym – przychodzimy razem ze swoimi rodzinami, zawieramy nowe znajomości, pokazujemy bliskim swoje miejsce pracy, wyjaśniamy, jak produkuje się

samochody, są atrakcje dla dzieci. A przede wszystkim jest super atmosfera – mówi Sławek.
Równie ważne jak relacje ze współpracownikami, są dla niego też relacje z przełożonymi, którzy wymagają, ale jednocześnie potrafią zrozumieć drugą stronę.

 Impuls do zmiany

Najpierw był wydział Karoserii. Potem, na kolejnych kilka lat, trafił do wydziału Montażu Głównego, aż w końcu znalazł się w grupie Kaizen, która zajmuje się wdrażaniem innowacyjnych rozwiązań, wśród których największą część stanowią pomysły pracowników. – Potrzebowali operatora tokarki, a że z wykształcenia byłem tokarzem, to nie miałem konkurencji, nie było drugiej takiej osoby. Pracowałem tam ponad 10 lat – wspomina Sławomir Lachendro. Początkowo grupa Kaizen zajmowała się tylko realizacją pomysłów zleconych przez produkcję, ale szybko sama zaczęła przedstawiać innowacyjne usprawnienia. – Bardzo spodobał mi się charakter tej pracy – od planowania do wdrożenia, i to takiego z wyższej półki – planowania inżynieryjnego. To było niezwykle motywujące – mówi z zapałem Sławek.


Obecnie Sławomir Lachendro zajmuje się optymalizacją dostaw materiałowych na linię produkcyjną na wydziale Montażu Głównego.


Stanowisko tokarza było dla niego impulsem do podjęcia ważnej decyzji. – Po 20 latach od skończenia szkoły postanowiłem wrócić do nauki – wyjaśnia. Kiedy zaczynał pracę w Oplu, miał wykształcenie zawodowe, był operatorem urządzeń skrawających. A teraz? Za chwilę odbierze dyplom ukończenia wyższej uczelni. – Kończę inżynierię i zarządzanie produkcją – mówi z dumą Sławomir.

Od niespełna miesiąca pracuje w grupie MECD (Manufacturing Engineering Central Department) w komórce Internal Flow Material, która zajmuje się optymalizacją dostaw materiałowych na linię produkcyjną na wydziale Montażu Głównego. Będzie mógł tu wykorzystać wcześniej zebrane doświadczenie związane z usprawnianiem procesów pomiędzy magazynem a linią produkcyjną, które zdobył, pracując w grupie Kaizen.

W stronę innowacji

– Tuż przed zmianą stanowiska zajmowałem się koordynowaniem „kaizenów” dotyczących ulepszania pracy pod względem procesowym, bezpieczeństwa czy ergonomii – tłumaczy Sławomir Lachendro. Grupa, której był częścią, może pochwalić się wieloma innowacyjnymi rozwiązaniami, które zostały wdrożone w zakładzie. Jednym z nich jest robot do wkładania pojemników SPS (set part system) na linię produkcyjną. – Do pojemnika trafiają minimum dwie części na jeden samochód, które są następnie dostarczane na stanowisko produkcyjne i montowane do konkretnego samochodu. Problem polegał na tym, że ten pojemnik z częściami waży bardzo dużo, nawet ok. 15 kg. Zaprojektowany przez nas robot sam wykonuje tę pracę. Pobiera opakowania i zawiesza w odpowiednie miejsce. To nasze flagowe wdrożenie – chwali się Sławek. I podaje jeszcze jeden przykład z sukcesem wdrożonej innowacji: – Przearanżowaliśmy też pod kątem logistycznym budynek, halę G73. To były czasy, kiedy przy okazji wdrażania nowego modelu, wprowadzaliśmy SPS na całym wydziale Montażu Głównego – wspomina. Miejsce, którym dysponowali na linii produkcyjnej, było wyczerpane praktycznie do zera.


„Chcę się rozwijać w Oplu, bo stwarza do tego doskonałe warunki. Skorzystałem już z kilku fajnych kursów. A poza tym, gdzie znajdę ludzi, którzy żyją ze sobą w takiej komitywie? Zgranie załogi i renoma, jaką cieszy się nasza fabryka, są dla mnie bardzo ważne”.


Hala nie jest z gumy, więc trzeba było wymyślić taką logistykę, aby wszystkie potrzebne elementy mogły się pomieścić. – Dzięki wprowadzonym zmianom odzyskaliśmy sporo miejsca magazynowego, i to nawet z nawiązką – zauważa Sławek.

Po godzinach ciężki rock

Jeszcze do niedawna po pracy marzył tylko o przysłowiowej kanapie. – Z pracy do domu mam ponad 50 km, więc sama podróż jest męcząca. Wracałem do domu, potem obiad i drzemka. I tak wkoło – opowiada Lachendro. Ale to się zmieniło. Żyje aktywnie – biega, jeździ na zawody i koordynuje działalność klubu Opel Active Team.

Choć to nie sport, a rodzina, jest jego całym światem. Ma żonę Barbarę i 15-letniego syna Aleksa, z którym łączy go jedna z jego największych pasji – muzyka. – Ciężka muzyka rockowa, jak Slayer, Korn, Led Zeppelin – to jest moje środowisko muzyczne, w nim się wychowałem. Grałem w różnych kapelach na gitarze. To pozostaje we krwi – stwierdza Sławomir. I dodaje, że nigdy nie namawiał syna, żeby słuchał tej samej muzyki, co on lub grał na jakimś instrumencie. – Ale jestem dumny, kiedy widzę, jak „wymiata” na gitarze elektrycznej. W listopadzie jedziemy razem na koncert Slayera do Łodzi. Bilety już kupione – cieszy się Sławek.