Roboty to moja specjalność

 

«Dla mnie jako automatyka największą radością jest zrobić stację. Namęczyć się, rozwiązać mnóstwo problemów i zobaczyć, jak działa.»

– Tomasz Nowak

Po kilkunastu latach pracy w Oplu jest jeszcze jakaś rzecz, która robi na tobie wrażenie?
Zdecydowanie tak. Niezmiernie fascynuje mnie, jak misterna jest konstrukcja karoserii samochodu. Proces tłoczenia jest niesamowity. Magią dla mnie jest to, jak z płaskiego kawałka blachy powstaje tak skomplikowany kształt.

 

To, czym się zajmujesz, to także taka technologiczna magia?
Pierwszy raz bramę Opla przekroczyłem jako przedstawiciel podwykonawcy. Byłem młodym absolwentem automatyki robotyki. Pracowaliśmy przy wdrażaniu do produkcji Astry II. Byłem jednym z programistów na Spawalni. Widocznie zostawiłem po sobie nie najgorsze wrażenie, bo w 2004 roku, kiedy Opel zatrudniał nowych pracowników przy okazji uruchamiania produkcji Zafiry, zadzwonił do mnie ówczesny kierownik działu Inżynierii. Szukał ludzi sprawdzonych i z wiedzą. Zostałem przyjęty do działu Wdrożeń na stanowisko inżyniera robotyka. A potem przeniosłem się do działu Technologicznego i tak już zostało. Razem z innymi inżynierami nadzorujemy wszystkie procesy, które wykonują roboty. Ponieważ moja specjalizacja bazowa to robotyka, to jeszcze do mnie należy wsparcie w utrzymaniu ruchu przy różnych awariach. Poza tym realizujemy projekty związane z automatyzacją.


Tomek do Opla trafił najpierw jako przedstawiciel firmy zewnętrznej, by później zostać tutaj pracownikiem.


Jak rozumiem są to innowacyjne wdrożenia?
W zeszłym roku uruchomiliśmy stację automatyczną z dwoma robotami, która mierzy karoserię i dopasowanie części. To pierwsza taka stacja w Oplu w Europie. Sami wpadliśmy na taki pomysł i sami go wykonaliśmy, bez pomocy firmy zewnętrznej. Od momentu, kiedy pracuję w Gliwicach, postawiliśmy kilka tego typu niedużych stacji. Zbudowanie jednej zajmuje nam mniej więcej pół roku. Dla mnie jako automatyka największą radością jest zrobić stację, namęczyć się, rozwiązać mnóstwo problemów i zobaczyć, jak działa.

Ale, oprócz satysfakcji, to także duża odpowiedzialność?
Nawet bardzo. Doskonale pamiętam początki mojej pracy i błędy, jakie popełniłem. Choć z perspektywy czasu wydaje się to być zabawne, to jednak wtedy nie było nam do śmiechu. Robot to tylko maszyna, wykonuje to, co ma zaprogramowane. Jeśli człowiek popełni błąd, to maszyna go powtórzy. Uszkodzona karoseria nie jest wielką tragedią, bo w 90 sekund wyprodukujemy następną. Gorzej, jeżeli w wyniku awarii zostanie uszkodzony sprzęt, bo wiąże się to z zatrzymaniem linii, a to są już duże straty. Tak było w przypadku jednej sytuacji. Razem z kolegą, także młodym robotykiem, doprowadziliśmy do kolizji robotów, jeden z nich pękł na pół. Część zleciała na ziemię, wylał się olej z przekładni. Na szczęście do zdarzenia doszło na linii, która była dopiero przygotowywana do produkcji, więc naprawa nie wiązała się z przestojem zakładu. Bardzo dużo nauczyłem się na tym błędzie.


Postawienie nowej stacji z robotami i obserwowanie, że wszystko działa, to dla niego największa radość.


A najbardziej wspominasz…
Ważne dla mnie były projekty związane z technologiami, ponieważ wiązały się z nauką najnowszych rozwiązań. Jest jednak taki, który wspominam najcieplej. To stacja z dwoma robotami, którą zbudowaliśmy na piknik rodzinny. Wzięliśmy stare roboty, jakąś niepotrzebną szafę, trochę części ze złomu, dokupiliśmy dwa siłowniki pneumatyczne i zbudowaliśmy stację, która składała plastikowe samochodziki. Dzięki przezroczystej pleksi, z której była wykonana, dzieci mogły obserwować, jak dwa roboty współpracują ze sobą, biorą śrubki, nakrętki, podają sobie części i składają autka. Gotowe zabawki rozdawaliśmy zachwyconym maluchom. Czułem ogromną satysfakcję i radość.

Opel to twój wybór także poza pracą?
Tak, od zawsze. Zanim przyszedłem do Gliwic, jeździłem co prawda Daewoo Espero, ale jak wiemy, jest to Opel Ascona, tylko wyprodukowany z inną karoserią przez Koreańczyków. Potem przez wiele lat byłem właścicielem kolejnych powstających w Gliwicach modeli Opla. Teraz jeżdżę Astrą IV sedan w wersji z gazem, chociaż jeżdżę to za dużo powiedziane, bo jestem raczej weekendowym kierowcą. To żona jest głównym użytkownikiem auta i jest nim zachwycona.

 

Czyli wybierasz spacer?
Także, ale moją pasją jest rower, dlatego bez żalu „oddałem” żonie samochód. Rowerem jeżdżę do pracy przez cały rok, bez względu na warunki atmosferyczne. Dla mnie mróz to nie powód, żeby go odstawić. Po pracy lubię oglądać seriale, np. „Wataha” na HBO. Bardzo wciągnęła mnie „Gra o tron”. Niektóre seriale śledzę sam, inne z żoną. Na przykład teraz razem wciągnęliśmy się w losy bohaterów „The one hundred”.


Karoseria to nasze bezpieczeństwo – mówi Tomek.

„Karoseria samochodu to skomplikowana konstrukcja. Proces tłoczenia jest niezwykły. Potem na wydziale Karoserii blacha jest jeszcze obrabiana plastycznie, zaginana, zagniatana. Do tego wszystkie elementy są odpowiednio zgrzewane, lutowane i klejone. A wszystko po to, żeby auto dobrze się prezentowało, ale przede wszystkim by było bezpieczne dla użytkownika. Dlatego przerażają mnie powypadkowe samochody ściągane do Polski z zagranicy. Każde poważniejsze uszkodzenie tak misternej konstrukcji karoserii powoduje, że ona już nigdy nie zapewni bezpieczeństwa i nadaje się tylko do zezłomowania, ponieważ stanowi zagrożenie na drodze.”